Była godzina 1 w nocy. Agata siedziała na kanapie w salonie państwa Krajewskich. W dłoni trzymała pełną szklankę whisky. Po prawej stronie miała Jakuba. Po lewej Wiktora. Na wprost niej siedziała blondynka i zdenerwowana paliła papierosa. Panowała całkowita cisza. Słychać było tylko cichy szloch Marii, która teraz siedziała wtulona w męża i szybkie kroki Darka, przechadzającego się od tarasu do przedpokoju. Andżelika pokonywała trasę od kuchni do salonu, przynosząc co chwilę nowe trunki. Ona również była zdenerwowana, nie mogła ukryć trzęsących się rąk. Nie odmówiła też, gdy Wiktor wcisnął jej w dłoń szklankę whisky. Alicja wraz ze swoim bratem nie wrócili jeszcze z ogrodu.
Do Agaty wciąż nie docierało to, czego przed chwilą wszyscy byli świadkami. Dziewczyna miała wciąż przed oczami leżącą na chłodnej trawie postać Marzeny. Otwarte, wystraszone oczy i ciemną plamę na jasnej sukni.
Właśnie przez taras wkroczył niski, gruby podkomisarz Grzybowski. Za nim wszedł młodszy, dobrze zbudowany policjant o dosyć długich blond włosach. Miał bardzo poważną minę i od razu skierował kroki w stronę siedzącej Agaty, która nie podniosła głowy gdy policjanci weszli.
- Mogę cię prosić? - zapytał blond włosy policjant i pociągnął Agatę do góry za ramię. Zaprowadził ją do jadalni, która w tej chwili lśniła czystością i nie widać było śladu, po jedzonej tu parę godzin temu kolacji. - Co ty tu robisz? - zapytał mężczyzna i dopiero w tym momencie Agata podniosła nieprzytomnie głowę do góry. Ku jej zdziwieniu patrzyła w mądre, niebieskie oczy swojego kolegi z liceum - Daniela.
- Zostałam... zaproszona. - odrzekła Agata i jakby dopiero zauważyła, że wciąż trzyma szklankę z whisky, upiła z niej pokaźny łyk.
- W sumie to całkiem dobrze, że tu jesteś. Będę potrzebował twojej pomocy. Byłaś tutaj. Wszystko rozgrywało się pod twoim nosem. A wiem, że jesteś wspaniałym obserwatorem, więc z pewnością mogłaś coś zauważyć. - Agacie napłynęły kolorki na policzki lecz na znak, że słucha i dociera do niej to co mówi Daniel kiwnęła głową. - Dlatego też od tej chwili włączam cię w tą sprawę.
- Nie... nie rozumiem? - zapytała Agata, czuła się już zdecydowanie lepiej, ale jej mózg nie pracował jeszcze zbyt szybko.
- Agatko, to znaczy, że będziesz moją prawą ręką. Przydzielono mi tę sprawę. Mam znaleźć sprawcę. Wiem, że lepszego pomocnika nie znajdę. Ale gdzie ta twoja zimna krew? - zapytał Daniel i poklepał Agatę po ramieniu - Co się stało z tą Agatką, która zamiast rozczytywać się, jak jej koleżanki w romansach, siedziała z nosem w kryminałach?
- Już mi lepiej - odrzekła Agata i wstała kierując kroki ku salonowi. Tuż przy drzwiach zatrzymała się i odwróciła. Nie miała już obłędnego wzroku. Chyba wróciła jej wspomniana zimna krew. - Pomogę ci. Ale stawiam jeden warunek. - Daniel kiwnął lekko głową - W pomoc tobie wciągniesz jeszcze Jakuba.
- Kogo? - zapytał policjant
- Jakuba Krajewskiego, pasierba zamordowanej. - odrzekła Agata. Jej głos był już absolutnie opanowany. - Jest moim przyjacielem i chcę żeby mi towarzyszył.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że on należy do grona podejrzanych? - Daniel podszedł do niej. Agata milczała. Patrzyła na policjanta piorunującym wzrokiem. - Zgoda - rzekł Daniel. Agata odwróciła się i wyszła do salonu.
W pokoju siedzieli już wszyscy. Agata mogła im się teraz przypatrzyć bardziej przytomnie. Przy fortepianie na dwóch krzesłach siedzieli państwo Czaplińscy. Maria wciąż cicho szlochała w ramię męża. On trzymał nerwy na wodzy. Jego twarz nie zdradzała ani grama zdenerwowania. Na kanapie, na której wcześniej siedziała Agata w tej chwili znajdował się Wiktor z Alicją Krajewską. Kobieta kończyła właśnie szklankę trunku. Wiktor wpatrywał się w Agatę, która obserwowała wszystkich zgromadzonych. Nie uśmiechał się słodko. Gestem poprosił Agatę by usiadła obok niego. Dariusz wciąż przemierzał pokój. Był jedynym mężczyzną, który zdradzał swoje zdenerwowanie. O ścianę, po prawej stronie od Agaty stała oparta Andżelika. Miała lekko podpuchnięte oczy. Jej idealnie zaczesane włosy lśniły w blasku ciepłych lamp. Mariusz Krajewski stał przy drzwiach na taras z dwoma policjantami. Rozmawiali. Na drugiej kanapie siedział Jakub i przytulał ładną blondynkę. Więc to jest Monika Wagner?
Agata nie usiadła obok Wiktora. Swoje kroki skierowała w stronę policjantów stojących z Mariuszem.
- Nazywam się Agata Sosnowska. Będę z wami pracować - powiedziała i uścisnęła dłoń policjantom. Podkomisarz Grzybowski zdawał się być zadowolony z takiego obrotu sprawy. Uśmiechnął się do Agaty. Drugi, w wieku może lat 40 przedstawił się jako Jan Pawłowski. Wyglądał niezbyt sympatycznie.
Agata wczuła się w swoją rolę.
- Więc co wiemy? - pytanie skierowała do dwóch policjantów lecz odpowiedź otrzymała z innej strony.
- Denatka, zmarła między godziną 21.45 a 22.30. Cios zadano nożem z bliskiej odległości. Narzędzia jeszcze nie znaleziono. Ale teren ogrodu jest przeszukiwany. Zgon nastąpił dosyć szybko. Nazywam się Daria Milewicz jestem policyjnym patologiem. - podała Agacie dłoń. - Miło mi. Szkoda, że poznajemy ludzi w takich okolicznościach - westchnęła.
- Agata Sosnowska. - przedstawiła się dziewczyna.
- Czy jesteś gotowa, żeby przyjrzeć się miejscu zbrodni? - Zapytała Daria
- Chyba tak. - odrzekła niepewnie Agata. Lecz ruszyła w stronę ogrodu.
W ogrodzie pobłyskiwało niebieskie światło policyjne. Znajdowało się tam mnóstwo policjantów. Agata nagle poczuła w sobie przypływ odwagi. Wpatrywała się w Marzenę. Ale nie patrzyła na nią już wzrokiem Agaty Sosnowskiej, ale wzrokiem Młodego-Detektywa-z-wyboru, jak nazwała ją Marzena. Czemu ją tak nazwała?
- Jest jedna rzecz, która mnie dziwi... - zaczęła Daria, a Agata zwróciła głowę w jej stronę - na jej sukni są ślady mokrej ziemi. Oczywiście, mogły się tam znaleźć w momencie kiedy upadała, ale jest to mało prawdopodobne. - Agata wpatrywała się w panią patolog. Nie należała do pięknych kobiet. Miała ciemne, lekko przetłuszczone, proste włosy sięgające ramion, wydatny, ostry nos i wystające kości policzkowe. Odwróciła głowę od Darii i pochyliła się nad Marzeną. Prawa dłoń denatki dotykała piersi, a lewa była lekko odrzucona za głowę. Agata wciągnęła powietrze i zniżyła głowę nad ranę w piersi Marzeny. Daria poświeciła jej latarką. Rzeczywiście, tuż przy ranie znajdowały się drobinki ziemi. Trawa wokoło była wydeptana. Agata zwróciła wzrok w stronę krzewów róż. Westchnęła i skierowała się do domu.
* * *
Agata siedziała wraz z komisarzem Danielem, podkomisarzem Pawłowskim i Jakubem w gabinecie Mariusza Krajewskiego. Polityk użyczył im swego gabinetu by mogli przesłuchać podejrzanych. Jakub siedział na wprost pozostałej trójki. Wpatrywał się w nich z lekkim niepokojem. Podkomisarz mieszał kawę obijając łyżeczką o ścianki filiżanki. Daniel siedział wyprostowany, z poważną miną w jednej ręce trzymając długopis w drugiej pokaźny notatnik. Agata również zaopatrzyła się w przybory do pisania.
- Marzena Krajewska, była pańską macochą, tak? - zaczął Daniel.
- Tak. - uciął szybko Jakub. Poczuł nagłą niechęć do tego blondwłosego policjanta. Miał on włosy sięgające ramion. Niebieskie oczy zdawały się być nierealnie jasne. Jakub wyczuł, że to niezwykle inteligenty mężczyzna.
- Może nam pan coś powiedzieć o pańskich stosunkach z macochą? - zapytał Daniel
- Czy to konieczne? - wtrąciła się nagle Agata
- Moja kochana, ja tutaj zadaje pytania. Jeżeli chcesz zapytać o coś, co jest związane ze sprawą, nie ma problemu. Ale nie przeszkadzaj. - Daniel powiedział to stanowczo acz delikatnie.
- Moja matka rozstała się z ojcem, gdy byłem nastolatkiem. - powiedział cicho Jakub, spuszczając wzrok i obserwując swoje dłonie. - Ojciec poznał Marzenę na jakimś wernisażu. Od zawsze interesował się sztuką. Znali się jeszcze przed rozwodem moich rodziców. A tuż po nim bardzo szybko się pobrali. Przywykłem do niej, do jej upodobań i czasami dziwnych pomysłów. Nie znaczy to jednak, że zawsze wszystko co robi... to znaczy robiła akceptowałem.
- Lubił ją pan? - zapytał Daniel lekko podnosząc lewą brew do góry. Agata szybko wypuściła powietrze, aby okazać swoje niezadowolenie.
- Nie przepadałem. - odrzekł zgodnie z prawdą Jakub.
- A dlaczego? - zapytał ciekawsko podkomisarz Pawłowski.
- Czy on musi tu być? - podniosła głos Agata wskazując na podkomisarza. Była zdenerwowana. Nie podobało jej się to, że jej przyjaciel jest przesłuchiwany przez jej znajomego i całkiem obcego mężczyznę, który pozna rodzinne problemy Jakuba.
Ku zdziwieniu Agaty, Daniel wyprosił Jana Pawłowskiego z gabinetu.
- Dziękuję. - odrzekła lekko speszona Agata. Posłała Danielowi delikatny uśmiech.
- Nie oznacza to jednak - Daniel odwrócił głowę w stronę Jakuba - że nie odpowie pan na pytanie. Dlaczego nie przepadał pan za swoją macochą? - Jakub spojrzał w jasne oczy komisarza , a następnie w zielone, bystre oczy Agaty, nie spuszczając wzroku odrzekł:
- Matka odeszła od ojca, bo miał romans z Marzeną. Moi rodzice myśleli, że niczego nie zauważam. Tata nie wracał na noc do domu. Matka płakała w poduszkę. - Jakub wstał szybko i podszedł do kominka. Oparł się o półkę. - To Marzena zniszczyła związek moich rodziców. - Agata oparła głowę na rękach. Nigdy Jakub nie powiedział jej o tym, ona jednak gdzieś wewnątrz od zawsze o tym wiedziała. Daniel chrząknął znacząco.
- Mam jeszcze jedno pytanie, panie Krajewski. Czy pamięta pan może około której godziny usłyszał pan krzyk Alicji z ogrodu? - Daniel przygotował długopis do pisania. Natomiast Agata już bazgrała coś z zapałem w niewielkim zeszyciku.
-Nie patrzyłem przez cały czas na zegarek. Musiało być już po dziesiątej. - Jakub wrócił na miejsce na wprost przesłuchujących.
- Kuba, mogę cię prosić, żebyś usiadł z nami po tej stronie? - zapytała Agata. - A ja pójdę po twojego ojca. Chyba, że nie chcesz nam pomagać w tej sprawie? - Jakub otworzył szeroko oczy, ale posłał Agacie lekki uśmiech. Ku Danielowi skierował pytające spojrzenie. Komisarz uśmiechnął się i odrzekł:
- Przyjaciele moich przyjaciół są moimi przyjaciółmi.
* * *
Mariusz Krajewski wpatrywał się smutnym wzrokiem w kominek. Siedział na krześle w całkiem innym miejscu niż zazwyczaj. Agacie wydawał się teraz jeszcze bardziej zagubionym człowieczkiem. Miał smutne oczy i lekko drżące ręce.
- Panie Mariuszu, czy możemy się dowiedzieć, po co poszedł pan do swojej sypialni, tuż po kolacji? - tym razem pytanie zadała Agata. Starała się być jak najdelikatniejsza.
- Źle się poczułem. - odrzekł Krajewski nie odrywając wzroku od kominka
"Kłamie" przemknęło Agacie przez myśl.
- Kiedy dotarł pan do ogrodu? - zapytał Daniel. Jakub lekko poruszył się na krześle.
- Usłyszałem dzwonek do drzwi. Myślałem, że Andżelika otworzy, ale tak się nie stało. Sam więc zszedłem. Zdziwiło mnie trochę, że salon i przedpokój jest pusty. Otworzyłem.
- I wtedy przyszła Monika, tak? - zapytał Jakub.
- Tak. Z ogrodu usłyszeliśmy odgłos rozmów... - urwał i odchrząknął - I ona... ona tam leżała...
- Naprawdę przykro nam z tego powodu. - powiedział komisarz. Zapewne uznał, że to zdanie będzie najbardziej stosowne do obecnej sytuacji.
- Jaką osobą była Marzena? - zapytała Agata. Mariusz skierował ku niej zdziwione spojrzenie.
- Moja droga Agatko, przecież znałaś ją, widywałaś, mogłabyś sama odpowiedzieć na to pytanie.
-Chodzi mi raczej o to jaką żoną była... - Agata wyczuła, że wkracza na niebezpieczny teren.
- Wspaniałą! Kochającą. Miała swoje dziwne pomysły, ale któż z nas nie ma? - zaśmiał się nerwowo pan domu.
- Co Pan ma na myśli mówiąc, że miała dziwne pomysły? - dopytywał się Daniel.
- Uwielbiała otaczać się wianuszkiem przyjaciół. Najlepiej czuła się, gdy była w centrum uwagi. Szczerze nienawidziła ludzi, którzy jej nie podziwiali. Gardziła nimi. - Mariusz Krajewski potarł nerwowo podbródek. - Nie potrzebowała nowoczesnej technologi. Dlatego też zakazała mi kupna wieży stereo i telewizora. Wolała, żyć w swoim uporządkowanym świecie. - słuchającym zdawało się, że Krajewski zapomniał o ich istnieniu. - Kochała futra i biżuterię. Pociągała mężczyzn. Była taka piękna. Kto mógł coś takiego zrobić?! - spojrzał na nich. - To na pewno ta zazdrosna Czaplińska. Cicha woda brzegi rwie!
- Panie Krajewski zrobimy wszystko, żeby się dowiedzieć, kto to uczynił. - Odrzekł Daniel i podniósł się z krzesła - To by było na tyle. Dziękujemy.
- Mam jeszcze jedno pytanie. - dodała szybko Agata. - Pytanie całkiem nie powiązane z tą sprawą. Kim właściwie dla Marzeny jest Monika Wagner? - pytanie zdawało wytrącić Mariusza.
- Monika, jest córką starej przyjaciółki Marzeny. Renata nie mogła osobiście się stawić, więc moja żona zaproponowała, żeby przyszła Monika. - powiedział Krajewski i zmarszczył brwi.
- Dziękuję. - odrzekła Agata i uśmiechnęła się do Mariusza. Pan domu wyszedł.
- To może teraz Alicja Krajewska? - zaproponował Daniel.
- Wolałabym Wiktora Paskudzkiego. - rzekła Agata i lekki uśmiech wpłynął na jej usta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz