14 listopada 2010

Rozdział 6

Wróciła po 15 minutach, ale nie towarzyszyła jej Alicja Krajewska tylko Andżelika niosąca tacę z trzema parującymi filiżankami. Daniel rzucił okiem na napary. W dwóch filiżankach były kawy w jednej dziwny zielonkawy płyn.
- Co to jest? - zapytał krzywiąc się.
- Nie dla ciebie. - odrzekła Agata i chwyciła filiżankę obiema rękoma. - Rumianek. Kawa - zwłaszcza tak mocna, wypłukuje magnez. Nie chce mieć drgających powiek. 
- Właściwie skoro już tu jesteś, Andżeliko, to może zechciałabyś odpowiedzieć na parę pytań? - zapytał Jakub, chwytając ostatnią filiżankę, która została. 
- Tak, oczywiście. - odrzekła cicho Andżelika i opadła na krzesło. Agata natomiast wróciła na swoje miejsce w fotelu.
- Jestem pewien, że dużo nam pani nie powie - podjął Daniel - jednak może widziała pani coś dziwnego wieczorem, albo parę dni temu? Czy ktoś odwiedzał Marzenę? A może z kimś się kłóciła? - Jakub odniósł wrażenie, że Daniel zadał zdecydowanie za dużo pytań.
- Kolacja przebiegała w jak najlepszym porządku. - Andżelika mówiła powoli i cicho, miała spuszczoną głowę - Po kolacji, podałam kawę. Pozmywałam po posiłku i chciałam przygotować ciasto i tort. Niestety miałam problem ze znalezieniem noża do ciasta. Dlatego też... trochę zeszło mi się w kuchni. 
- I wtedy przyszedł Wiktor, tak? - Dopytywał się Jakub.
- Tak. Był z lekka poirytowany tym problemem. Na początku chciał mi pomóc go szukać, ale on również go nie znalazł. Postanowił użyczyć mi swój scyzoryk. I wtedy usłyszeliśmy ten pisk. - Andżelika spojrzała prosząco na komisarza. - Pierwszy raz mi się coś takiego przytrafiło. - powiedziała. 
- Większości ludziom, z którymi się spotykam morderstwa przytrafiają się pierwszy raz. Choć nie zawsze ostatni - rzekł Daniel, spuszczając głos ze swojego dumnego, komisarskiego tonu. - Więc nie widziałaś, niczego dziwnego? - dopytywał się.
- Właściwie jak się teraz tak zastanawiam - zaczęła Andżelika przy czym potarła dłonią o długą szyje - to pamiętam, że parę dni temu pani Marzena pokłóciła się z panem Mariuszem. - Daniel i Jakub byli wyraźnie zainteresowani nową informacją, obydwaj pochylili się  nad biurkiem, tak że wyglądali jak dwa żółwie gotowe do startu w biegach przełajowych. 
- Mój ojciec kłócił się z Marzeną? - dopytywał Jakub - To w ogóle do niego nie podobne.
Agata piła powoli rumianek. Słuchała tego, co mówiła Andżelika i jej słowa wprawiły ją w dziwnie melancholijny nastrój. Obrała już pewną drogę do odkrycia tego morderstwa. I nagle zdało jej się, że źle na to patrzyła. Wiedziała, jak prawdopodobnie została zamordowana Marzena. Jednak twarz mordercy malowała się bardziej niewyraźnie niż przed godziną. Nowa koncepcja była słaba i niepewna. Agata nie mogła znaleźć jednego pasującego ogniwa. Więc było coś co przegapiła.
- Nie wiesz, może przypadkiem, o co się kłócili? - przepytywał dalej Daniel.
- Niestety nie jestem pewna, ale pierwszy raz widziałam, żeby tak na siebie wrzeszczeli. Więc powód musiał być poważny. - zmarszczyła brwi. 
- Ale może usłyszałaś jakieś urywki tej rozmowy? -zapytał komisarz.
Andżelika niepewnie spojrzała na Jakuba i chrząknęła znacząco.
- Uważasz, że nie powinienem usłyszeć tego co masz do powiedzenia? - zapytał Kuba odgadując intencje Andżeliki.
- Niech mnie pan źle nie zrozumie... - jąkała się Andżelika - To pański ojciec... i... nie wiem... nie potrafię sobie wyobrazić, że moje słowa... mogły by popsuć pańskie relacje... z nim. - schowała twarz w dłonie, choć nie płakała. 
- Andżela, jeżeli jest to istotne dla tej sprawy - Jakub wziął głęboki wdech - to musisz to powiedzieć nie zważając na konsekwencje. 
"Wcale nie chcesz tego usłyszeć" - pomyślała Agata. 
- No więc, wydaje mi się, że państwo Krajewscy kłócili się o jakąś kobietę. - powiedziała Andżelika jak tylko najszybciej potrafiła. 
- Mam rozumieć, że mój ojciec ma kochankę? - zapytał Jakub, a na jego twarzy pojawił się nerwowy uśmiech. - Można się było tego spodziewać zdradził matkę, czemu nie miałby zdradzić Marzeny. 
- Czy jest ktoś kto mógł również usłyszeć tę kłótnię miedzy Krajewskimi - zapytała tym razem Agata. 
- Wydaje mi się, że nie. - zastanowiła się chwilę - Chociaż może Wiktor również ją słyszał. Musiał być u siebie w pokoju. - Agata pokiwała głową na znak zrozumienia i dodała:
- Dobrze, to byłoby na tyle. - odwróciła głowę w stronę Daniela - Chyba, że komisarz ma jeszcze jakieś pytania?
- Nie, dziękuję. Możesz odejść. - rzekł smutno Daniel. Czuł, że atmosfera, która stwarza się w tym pokoju lada moment wybuchnie. Wcale nie odpowiadało mu to, że dowiaduje się tak niewygodnych faktów z życia Jakuba i jego rodziny.  - Kto nam jeszcze został? - puścił pytanie jakby w próżnię. 
- Darek, Alicja i Monika Wagner. - rzekła Agata. 
- Mój mózg chyba powoli przestaje działać - powiedział Daniel ziewając.
- Twój nie musi, to ja tu jestem od kojarzenia faktów. I przyznam się, że wiele rzeczy naprawdę mi nie pasuje. - odrzekła z niezadowoleniem Agata.
- Co masz na myśli? - zapytał Jakub
- Cała sytuacja z nożem jest dziwna, no chyba przyznacie mi rację? - Agata wstała i podeszła do biurka.
- A cóż w tym dziwnego? Ktoś planował zamordowanie Marzeny, zaopatrzył się więc wcześniej w odpowiedni sprzęt. Akurat to jest dla mnie całkiem logiczne. - powiedział Daniel dopijając ostatek kawy. Jakub wpatrzony w fusy milczał. W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi.
- Czyżby przesłuchiwani o sobie przypominają? - zapytał Daniel - Proszę.
Weszła Daria Milewicz, w dłoni niosła folię w której znajdował się metalowy przedmiot.
- Przeszukaliśmy cały ogród. Znaleźliśmy to - rzuciła folię na biurko - w krzakach niedaleko sadu. - Daniel podniósł folię i przyjrzał się przedmiotowi wewnątrz. - Nóż kuchenny - rzekła Daria poprzedzając pytanie komisarza. - Z tego co wiem, Andżelika miała problem ze znalezieniem go.
- No to przynajmniej to nam się wyjaśnia - powiedział Daniel uśmiechając się tryumfalnie i zerkając na Agatę. - Jakieś odciski palców? - zapytał patrząc na Darię.
- To byłoby za proste - powiedziała lekko się uśmiechając i kiwając przecząco głową. 
- Gdzieś ty chodziła, że tyle ziemi naniosłaś? - zapytała Agata patrząc na dywan. Rzeczywiście, na podłodze było pełno ciemnej, mokrej ziemi.
- Nóż był rzucony w krzaki. Wokół krzaków znajduje się wypielona ziemia. Ogrodnik doskonale wykonuje swoją pracę. Musiałabym się bardzo postarać żeby nie nanieść niczego. Zdecydowanie mokra ziemia za bardzo przyczepia się do podeszwy. - powiedziała i strzepnęła z noska budzika mokry kawał ziemi. 
Agata uśmiechnęła się pod nosem, a oczy rozjarzyły się dziwnym entuzjastycznym blaskiem. 
- Danielku - zaczęła - mogę mieć do ciebie wielką prośbę? - uśmiechnęła się słodko.
- Zaczynam się bać. - rzekł zgodnie z prawdą Daniel - Ale jeżeli to coś popchnie nas trochę do przodu z tą sprawą, to proś o co chcesz. 
- Sprowadzisz mi tu wszystkie buty gości z salonu? 
- Zwariowałaś, ty już naprawdę zwariowałaś?! - patrzył niedowierzając  Daniel, wtórowała mu Daria.
- Jeżeli chcesz mieć rozwiązaną tę sprawę to, zrobisz to. Jeżeli nie chcesz, to mogę iść już sobie do domu. - skrzyżowała ręce na piersiach.
Daniel wstał i wyszedł. Po chwili wrócił z sześcioma parami butów. Czarne błyszczące lakierki należały do Wiktora. Agata wzięła but do ręki, obejrzała z każdej strony i podała komisarzowi. Następnie w jej ręce dostały się jasne baleriny Andżeliki. Postąpiła z nimi podobnie jak z poprzednimi. Tryumfująco uśmiechnęła się do siebie i wzięła czerwony but na wysokim obcasie. Nie było wątpliwości, że to pantofelek wytwornej Moniki. Oglądała go dosyć długo po czym również oddała Danielowi. Następnie skupiła się na dużych męskich butach. Uznała, że to pantofle Darka. Kolejnymi butami były nieeleganckie brązowe buty na koturnie. Agata przyglądała się im długo. I oddała koturny Alicji komisarzowi. Ostatnie buty należały do Mariusza Krajewskiego, je również obejrzała ze wszystkich stron i przekazała Danielowi:
- Możesz je już oddać. Dziękuję - Daniel bez słowa wyszedł za drzwi i wrócił lekko poirytowany. - Rozumiem, że państwo Czaplińscy pojechali już do domu dlatego nie było ich butów?
- Tak. - uciął krótko komisarz. 
- Jeżeli mogę zapytać - zaczęła nieśmiało Daria - to co miało na celu to... badanie butów?
- A takie tam, moje drobne odchyły od normy - rzekła z prawdziwym ubawieniem Agata. - Na pewno się przyda. To kogo mamy następnego? Ach tak, Alicja Krajewska. - Daria wyszła z pokoju i po chwili w drzwiach pokazała się podpuchnięta twarz tłuściutkiej blondynki. Agata już kierowała się w stronę fotela, gdy Daniel powiedział:
- Byłbym bardzo zadowolony gdybyś jednak usiadła z nami. 
- Czy to znaczy, że mogę zadawać moje dziwne i niedorzeczne pytania? - zapytała Agata
- Możesz. A panią zapraszam tutaj na krzesło. - Agata opadała na oparcie. Alicja powoli usiadła na wskazanym miejscu. 
- Pani zeznania będą nam bardzo pomocne. - rzekł powoli Daniel, jakby szybkość jego mówienia wpływała na zrozumienie u odbiorcy. - Rozumie pani? - upewnił się
- Tak, oczywiście - powiedziała Alicja. Jej głos brzmiał teraz jak pijacki żargon spod sklepu monopolowego. Agata stwierdziła, że ta kobieta na pewno nie stroni od alkoholu. 
- Co pani robiła po kolacji? - zapytał Daniel przechodząc do rzeczy.
- Wróciłam do salonu. A potem... potem... chciałam porozmawiać z Marzeną. 
- O czym? - dopytywał się Daniel.
- Bo ja... bo ja się czegoś dowiedziałam... - rzekła zdawkowo.
- Mianowicie? - ponaglał ją z lekka Daniel. 
- Ale ja nie wiem czy powinnam to mówić. - wybuchła Alicja. - Chciałam na nią nawrzeszczeć. Wykrzyczeć jej co myślę o jej zachowaniu. Mój brat źle ulokował swoje uczucia. 
- Więc miała pani pilny interes do Marzeny? - zapytała Agata - Proszę mówić śmiało, nic nie wyjdzie poza ten pokój.
- Pilny interes! - prychnęła. - Ona zdradzała mojego brata!
- Nie, no proszę was, to brzmi jak tandetna telenowela - wybuchł niespodziewanie Jakub. - Czego się jeszcze dziś dowiem? Może, że nie jestem synem mojego ojca? 
-Kuba - stanowczo podjęła Agata - nie pomagasz. 
- Wiem - powiedział Jakub. - Muszę się napić - podszedł do barku i nalał sobie niemałą porcję trunku.
- Niech pani kontynuuje. - poprosiła Agata. 
- Ta wywłoka - zaczęła Alicja, a Daniel chrząknął znacząco - zdradzała mojego brata z tym Dariuszem! - Jakub opróżnił szklankę trunku.
- Chce ktoś? - zapytał
- Ja poproszę - odrzekł Daniel, najwidoczniej jemu też puszczały nerwy.
- Twierdzi pani, że Marzena zdradzała Mariusza z Darkiem? - dopytywała się Agata bez cienia zdziwienia w głosie - A skąd pani się tego dowiedziała?
- Właściwie, to sama to zauważyłam. Widziałaś jak się na siebie patrzyli? I wyszli  razem na spacer, a mój biedny brat, cóż miał zrobić? Wrócił do pokoju. - powiedziała i przetarła palcem po powiece rozmazując tusz. - Chciałam jej uświadomić, że o wszystkim wiem i że nie zamierzam trzymać języka za zębami. Jak wyszłam do ogrodu spotkałam Krzysztofa i Dariusza. Pomyślałam, że to idealny moment żeby powiedzieć też Dariuszowi o tym, że wiem o jego romansie z Marzeną. Akurat Krzysztof się oddalił w stronę domu. Więc mu powiedziałam. 
- Jak zareagował? - dopytywała się Agata
- Zdziwiła mnie jego reakcja. Nie był z tego powodu zły. I rzekł coś w rodzaju "to teraz nie mam przed panią nic do ukrycia". Uznałam, że to bezczelne z jego strony, ale on już kierował się w stronę salonu. Kiedy spacerowałam po ogrodzie szukając Marzeny słyszałam kłótnię dwóch kobiet. - Daniel ożywił się, odstawił od ust pustą szklankę i głośno czknął. 
- Wie pani, kto się kłócił? - zapytał Daniel i ponownie czknął. 
- Nie widziałam niczego w tych egipskich ciemnościach. Ale na pewno była to Marzena. Później widziałam postać, która udaje się do salonu. Po sukience poznałam, że to Maria. Ale była bardzo zdenerwowana. Chwilę stałam zastanawiając się jak powiedzieć o wszystkim mojej bratowej. Jak już się zdecydowałam, to poszłam w stronę miejsca, gdzie wcześniej słyszałam Marzenę... - urwała - Jak ją zobaczyłam na tej ziemi, ona się jeszcze ruszała. Wtedy chyba krzyknęłam. 
- Skoro ona jeszcze żyła to może coś powiedziała? - Zapytała z nadzieją Agata.
- Cały czas mamrotała coś pod nosem. Miałam wrażenie, że mówiła coś o swojej krwi i tym, że była głupia. Tak mi się zdawało. 
- A jak zbliżała się pani do miejsca, gdzie była Marzena nie zauważyła pani nikogo? Może coś usłyszała? - podpytywała Agata.
- O nie, nie, nie. Nic nie słyszałam, strasznie liście szeleściły przez wiatr. I nikogo nie widziałam. Byłam zajęta rozmyślaniem jak to możliwe, że mój brat, inteligentny mężczyzna, wpakował się w takie bagno. Na pewno zdradzała go na prawo i lewo. - wykrzykiwała Alicja. 
- Tego nie wiemy... A może widziała pani, żeby ktoś zachowywał się dziwnie podczas kolacji? - Agacie, powoli w głowie klarował się obraz tego morderstwa. 
- Wydaje mi się, że wszyscy zachowywali się normalnie. Chociaż ta Czaplińska była taka niesympatyczna. Siedziała cicho i z nikim nie rozmawiała. 
- To byłoby chyba na tyle. Macie jakieś pytania do pani? - zapytała chłopaków Agata
- Nie. - odrzekli chórem
- Dobrze, to może pani odejść. Chociaż, jeszcze jedna rzecz. Chciałabym się upewnić, wydaje mi się, że wychodziła pani z jadalni ostatnia, mam rację? - zapytała Agata
- Tak. Chciałam zapytać Andżeliki, jak przyrządzone były te kurczaki, bo niesamowicie mi smakowały. Więc gdy ona sprzątała talerze po kolacji ja zapisywałam sobie przepis. 
- Dziękuję bardzo. Gdyby mogła pani poprosić do nas Dariusza Wójcika, byłabym bardzo wdzięczna - zaproponowała Agata
- Nie ma problemu - odrzekła szorstko panna Krajewska.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz